Jul 10, 2012

Blackrock i Kinsale.

,,No to jestem. Myślałam, że wczoraj będę się trochę nudzić i dzień zleci mi powoli, ale Wojtek przyjechał na ratunek i zabrał nas na wycieczkę na wybrzeże, czego efektem jest powyższe zdjęcie 'hand made'. Było bardzo fajnie, dzieciaki były grzeczne, ale wymagaly ponownej kąpieli po wizycie na plaży.. Jak my wszyscy. Mieliśmy pomoczyć nóżki, skończyło się na okrych tyłkach kosztem przedniej zabawy. Poźniej odwiedziliśmy jeszcze The Garden of Remembering (?), gdzie nic prócz sadu i kochanego pieska nie było. Na koniec udaliśmy się do Kinsale na obiadokolacje i załapaliśmy się na objazdowe Wesołe Miasteczko, gdzie pracownicy mówili po polsku heh :P Wcale się nie zdziwiliśmy zbytnio :P Pojeździliśmy na gokartach, pokonałyśmy z Madzią Wojtka i Huberta :) Podsumowując szybki wypad na wybrzeże do Old Head oraz na Old Head Beach i do Kinsale uważam za udany. Żałuję, że w Kinsale nie byliśmy wcześniej zeby trochę połazić, ale pewnie okazja będzie jeszcze niejedna. 







Dzisiaj zapowiada się wypad do obserwatorium w Blackrock. Niestety już nie autem, czeka nas przesiadka w Cork, ale jako, że jest piątek to autobusy jeżdżą co 10 minut :) Weźmiemy z Ewą dzieciaki i Angelę (Au Pair z Włoch, która mieszka po sąsiedzku). Będziemy mieć okazję zobaczyć miejsce, gdzie główna rzeka Cork wplywa do Irish Sea. Jest tam podobno dość długi spacerniak, więc przewidujemy nieco późniejsszy powrót. Może jak dzieci pójdą spać trochę później, to wstaną po 10 raz?  I hope, bo męczy mnie już wstawanie przed 9 rano, zwłaszcza, że wczorajszy wieczór z Ewą jako uwieńczenie pierwszego tygodni ze mną był nieco zakrapiany do godziny 2 w nocy, więc snu niewiele nam zostało.



No nic. Czas leci. Jutro mam spotkać się z trzeba polskimi Au Pair z okolic Cork. Żadna nie mieszka tak blisko centrum, ale od czego jest komunikacja. Raz na jakiś czas można pogadać z polskimi rówieśniczkami, prawda? :) Myślę, czy nie zaproponować Angeli wyjścia ze mną, ale mogłaby się czuć nieswojo w towarzystwie samych Polek. Hmm, może jednak zaproszę ją następnym razem, jak już będę wiedziała, że z dziewczynami da się dogadać i bynajmniej nie tylko w jednym języku hehe :) Coraz lepiej idzie mi pisanie na tej małej klawiaturce notebooka, co świadczy tylko o tym, że za dużo czasu na nim spędzam. Taka prawda, w każdej wolnej chwili rozmawiam z przyjacielem, że jestem, jaka jestem, że tak i siak mi tu jest.Cieszę się też, że zaczęłam pisać tego bloga, mam nadzieję, że wspomnienia mi nie przelecą kolejny raz przez palce, nawet jeśli stanie się coś przykrego. Każde życie jest uwikłane różnymi sytuacjami i piękno powinno leżeć w umiejętnościach rozwiązywania tych sytuacji na swoją korzyść. 

Na pewno niebawem się odezwę, może w sobotę po wieczorku zapoznawczym, wiem, że rano Wojtek chce jechać właśnie w okolice Kinsale do jakiejś fortecy, podobno bardzo fajnie tam jest i mnie namawia żebym jechała. Ogólnie w wiele miejsc mnie zaprasza, co z jednej strony jest miłe, ale z drugiej mam nadzieję, że nie ma w tym żadnego podtekstu, bo niestety się przejedzie. W końcu kocham tylko jedną osobę :) (i moje dzieciaczki!)

Do usłyszenia!"

No comments:

Post a Comment